WYDANIE styczeń-luty | 1 (13) 2026
Jak rozmawiać z młodzieżą o hejcie w sieci?
Zjawisko hejtu w przestrzeni cyfrowej stało się jednym z najważniejszych wyzwań edukacyjnych i społecznych ostatniej dekady. Młodzież, która intensywnie korzysta z nowych technologii, styka się z agresją słowną niemal codziennie – jako odbiorcy, świadkowie lub nadawcy. Pytanie o to, jak skutecznie rozmawiać z młodymi ludźmi o hejcie pojawia się w szkołach, gabinetach pedagogów i w rozmowach rodziców.
Dorota Lubert
Odpowiedź na tytułowe pytanie wymaga odejścia od tradycyjnych, represyjnych metod na rzecz podejścia opartego na profilaktyce pozytywnej, które uwzględnia rozwój psychiczny młodzieży, specyfikę komunikacji cyfrowej oraz rolę grupy rówieśniczej. Cały nurt profilaktyki pozytywnej, jaki jest omawiany w tym kontekście, ma bazować na zasobach osób młodych. Janusz Korczak mówił: „Nie ma dzieci, są ludzie” i to jest klucz do sukcesu.
Pozorna anonimowość
Aby zrozumieć, dlaczego hejt tak łatwo przejawia się wśród nastolatków, należy odwołać się do wiedzy z zakresu neuropsychologii rozwojowej. Okres adolescencji wiąże się z intensywną przebudową mózgu. Struktury odpowiedzialne za odczuwanie emocji i reagowanie impulsywne (układ limbiczny) dojrzewają szybciej niż kora przedczołowa, odpowiedzialna za myślenie refleksyjne, przewidywanie konsekwencji i kontrolę zachowania. W rezultacie młodzi ludzie częściej podejmują decyzje pod wpływem emocji, nie zawsze przewidując ich skutki.
W środowisku internetowym te naturalne trudności rozwojowe ulegają wzmocnieniu. Anonimowość (pozorna), brak kontaktu twarzą w twarz, szybkość komunikacji oraz pozorne oddzielenie od realnych konsekwencji wpływają na obniżenie empatii i zwiększenie skłonności do agresywnego zachowania. Młodzi od najmłodszych lat spędzają czas na grach komputerowych, co potęguje obniżenie poziomu empatii. Co więcej, Internet staje się główną przestrzenią życia społecznego młodzieży, dlatego konflikty, komentarze, żarty i zaczepki mają dla nich realny ciężar emocjonalny. Z badań z 2025 r. wynika, że ponad 95% dzieci z zachowaniami samobójczymi doświadczyło jednego z czterech rodzajów przemocy, a ponad 60% więcej niż jednego! Mówimy tu także o przemocy w sieci. Dane te potwierdzają, że hejt nie jest błahym zachowaniem, lecz czynnikiem ryzyka o poważnych konsekwencjach. Należy też pamiętać, że przemoc w sieci zazwyczaj jest też widoczna poza nią.
Zjawisko hejtu w przestrzeni cyfrowej stało się jednym z najważniejszych wyzwań edukacyjnych i społecznych ostatniej dekady. Młodzież, która intensywnie korzysta z nowych technologii, styka się z agresją słowną niemal codziennie – jako odbiorcy, świadkowie lub nadawcy. Pytanie o to, jak skutecznie rozmawiać z młodymi ludźmi o hejcie pojawia się w szkołach, gabinetach pedagogów i w rozmowach rodziców.
Błędne postrzeganie problemu
Tradycyjny model reagowania na hejt w szkole skupia się na dwóch osobach: ofierze i sprawcy. Sprawcę należy ukarać zgodnie ze statutem lub zgłosić do sądu rodzinnego. Ofierze zaoferowano wsparcie emocjonalne i monitorowanie sytuacji. Ten model, choć pozornie logiczny, ma ograniczenia. Po pierwsze, wzmacnia sprawcę, ponieważ kieruje na niego uwagę i potwierdza jego wpływ na grupę. Dla niektórych uczniów zachowania agresywne stają się sposobem wyróżnienia się, zdobycia pozycji lub odreagowania emocji. Po drugie, ofiara może czuć się dodatkowo napiętnowana, ponieważ zostaje „w centrum uwagi”, co pogłębia jej lęk i poczucie odrzucenia. Po trzecie, grupa rówieśnicza pozostaje bierna, mimo że to ona decyduje o dynamice hejtu. Brak reakcji świadków często wzmacnia agresję, a jednocześnie odbiera ofierze poczucie wsparcia.
W efekcie działania oparte wyłącznie na konsekwencjach prawnych lub wychowawczych nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Hejt nie znika, lecz przenosi się w inne miejsca, na zamknięte grupy, prywatne wiadomości i komunikatory, gdzie jest trudniejszy do wychwycenia. Bardzo często dowiadujemy się o tym po fakcie (liczne doniesienia medialne, np. skazany na 15 lat uczeń ze szkoły w Kadzidle, który ranił trzy osoby). Inna reakcja to, gdy bagatelizujemy (przykładem może być 14-latka z Gdańska,która ostatecznie odebrała sobie życie). Takich sytuacji w codziennej pracy jest więcej. Skoro więc dotychczasowe metody nie działają, spróbujmy w inny sposób.
Ten artykuł jest dostępny dla prenumeratorów
Jeżeli masz prenumeratę
Zaloguj sięJeśli nie masz prenumeraty wybierz odpowiedni dla Ciebie wariant i zamów, aby mieć dostęp do artykułów i strefy online.
Kup prenumeratęO autorze
Dorota Lubert
Pedagog, socjoterapeuta, terapeuta pedagogiczny, doradca zawodowy. Na co dzień pracuje jako pedagog w szkole podstawowej, a od wielu lat prowadzi świetlicę wychowawczą dla dzieci i młodzieży na terenie gminy miasta. W swojej działalności stawia na relację, podmiotowość i kreatywne podejście do edukacji. Pasjonatka podróży, z których czerpie energię i nowe perspektywy. Prywatnie żona i mama dorosłej już córki.
