WYDANIE marzec-kwiecień | 2 (14) 2026
Między presją a samotnością. Kilka słów o kondycji młodych ludzi
Leniwi. Ciągle z nosem w telefonie. Tak się kończy bezstresowe wychowanie. Najlepiej, żeby już nic nie robili…
Agnieszka Bartnik
To słowa, które wielu z nas słyszało w pokoju nauczycielskim, w domu albo przeczytało w komentarzach. Być może zdarzyło się nam też je powtórzyć, patrząc na zmęczenie, rozdrażnienie albo wycofanie młodych ludzi. Tyle że dobrostan psychiczny nie jest kwestią charakteru ani mody. To wypadkowa tego, jak młody człowiek funkcjonuje w kilku światach naraz: w relacjach, w szkole, w domu i w sieci. W tej układance dorośli nie są tylko biernymi obserwatorami. Stanowią jeden z kluczowych elementów systemu. Dają przykład, jednak sami też bywają zmęczeni i pogubieni.
Rodzina i relacje z domownikami
Dzień jak co dzień. Z pozoru wszystko wygląda normalnie. Kolacja, krótka rozmowa o szkole, kilka żartów. Jednak rodzic dostrzega, że coś się dzieje w życiu młodego człowieka: mniej je, nie włącza się tak chętnie do rozmowy, szybciej się irytuje, częściej spogląda w telefon. Na pytanie: Co się stało? słyszy: Nic. To właśnie to wypowiedziane słowo warto, aby nas zatrzymało. Nie musi ono oznaczać wejścia naszego dziecka w okres dojrzewania. Częściej jest sygnałem braku gotowości lub lęku przed mówieniem.
Dobrostanu psychicznego dzieci i młodzieży nie buduje się wyłącznie w gabinetach psychologa ani w programach profilaktycznych. Tworzy się go przede wszystkim w relacji. Według Fundacji UNAWEZA tylko 53,2% młodych szuka wsparcia w trudnych momentach u rodziców. Dane UNICEF Polska wskazują na spadek poczucia bycia kochanym z 48% w 2019 roku do zaledwie 26% w 2024 roku. Te liczby pokazują, że dla części dzieci dom nie jest pierwszym miejscem, do którego idą po pomoc, nawet wtedy, gdy bardzo jej potrzebują.
Należy przy tym podkreślić, iż na relacje rodzinne wpływa wiele czynników, takich jak miejsce zamieszkania czy status materialny. Istotna jest także różnica płci i wieku: od szóstej klasy szkoły podstawowej dziewczęta częściej niż ich rówieśnicy mają poczucie, że są mniej rozumiane i kochane. To właśnie wtedy rośnie presja społeczna i większa wrażliwość na ocenę.
Omawiając relacje rodzinne, nie sposób pominąć wątku nadopiekuńczości rodziców (tzw. helicopter parenting). Zazwyczaj taka postawa wynika z troski i chęci oszczędzenia dziecku stresu, jednak gdy przeradza się w wyręczanie i stałą kontrolę, osłabia sprawczość. To właśnie ona pomaga radzić sobie z napięciem i porażkami. Dzieci nie potrzebują dorosłych idealnych, tylko dostępnych. Pamiętajmy jednak o tym, że bycie dostępnym dorosłym nie oznacza rezygnacji z wymagań czy stawiania granic. Chwilowy tzw. święty spokój uzyskany kosztem braku zasad w dłuższej perspektywie podważa poczucie bezpieczeństwa. Jako rodzice nie musimy mieć gotowych odpowiedzi, ale ważne, abyśmy potrafili być w trudnych momentach punktem oparcia.
Ten artykuł jest dostępny dla prenumeratorów
Jeżeli masz prenumeratę
Zaloguj sięJeśli nie masz prenumeraty wybierz odpowiedni dla Ciebie wariant i zamów, aby mieć dostęp do artykułów i strefy online.
Kup prenumeratęPobierz materiały dodatkowe do artykułu:
O autorze
Agnieszka Bartnik
Nauczycielka historii i WOS, edukatorka oraz autorka scenariuszy lekcji, artykułów i materiałów dydaktycznych tworzonych pod marką „Historia da się lubić”. Współautorka „Teczki Nauczyciela Edukacji Obywatelskiej”. W pracy łączy edukację z emocjami, relacjami i aktywizującymi metodami nauczania.
Najnowszy artykuł autora:
