WYDANIE marzec-kwiecień | 2 (14) 2026
O współpracy z wymagającym rodzicem
Rozmawiając z nauczycielami i dyrektorami ze szkół i przedszkoli, słyszę niejednokrotnie, że ,,ci współcześni rodzice są roszczeniowi”, ,,wymagają od szkoły rzeczy niemożliwych” i ,,oczekują, że to nauczyciel wychowa dziecko za rodzica”. Dopytuję wówczas rozmówców, co mają na myśli. Odpowiedzi bywają bardzo różne, lecz łączy je jedno – poczucie bycia przemęczonym, niewspartym i niedocenionym. Z perspektywy organizacji jest to niepokojący sygnał, bo świadczyć może o zwiększonym ryzyku wypalenia zawodowego lub obniżonej motywacji do pracy. Dlatego tak ważne wydaje się rozróżnienie i zrozumienie, co leży po stronie szkoły, a co po stronie domu, gdy chodzi o wspieranie dziecka lub nastolatka. Zapraszam do lektury dwóch historii, które oparte są na prawdziwych wydarzeniach
Łukasz Szeliga
Historia pierwsza
Monika ma dwadzieścia sześć lat i od tego roku szkolnego pracuje jako nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej w szkole podstawowej w miejscowości poniżej 20 tys. mieszkańców. Jest wychowawczynią klasy drugiej, do której uczęszcza 23 uczniów. Nie ma nauczyciela współorganizującego. Na początku stycznia otrzymała wiadomość od jednej z matek, która brzmiała następująco:
Dzień dobry,
rozmawiałam ostatnio z koleżanką, która jest nauczycielką z przeszło dwudziestoletnim stażem pracy. W tym roku prowadzi klasę pierwszą, jak i Pani. Koleżanka do końca stycznia omówiła wszystkie litery alfabetu, a dzieci potrafią już samodzielnie pisać. Przeglądałam zeszyt syna i widzę, że nie wszystkie literki zostały wprowadzone. Krzyś ma problem, żeby napisać proste zdania. Nie umiał poprawnie napisać tego, co mu dyktowałam. Rozmawiałam z innymi rodzicami z naszej klasy i też są zaniepokojeni tempem uczenia się dzieci. Rozumiem, że dopiero Pani się uczy, każdy się kiedyś uczył, ale zależy nam, aby dzieci nie odstawały od innych. Dlatego postanowiłam do Pani napisać, nim umówię się na spotkanie z dyrekcją szkoły. Proszę o informację, co Pani planuje robić z dziećmi do końca roku szkolnego?
Pozdrawiam
Natalia Konieczny
Kiedy Monika przeczytała wiadomość, to poczuła ciężar na ramionach, jakby ktoś założył jej ciężki plecak. Zimno przebiegło po jej ciele, a twarz pobladła. Pomyślała, że długo nie popracuje już w szkole; że za chwilę przyjdzie dyrekcja na hospitacje sprawdzać, jak uczy, a mentorka, z którą nie ma dobrego kontaktu, zacznie ją rozliczać z tego, co zrobiła. Jednym słowem poczuła strach. Nie zastanawiając się długo, odpisała matce:
Ten artykuł jest dostępny dla prenumeratorów
Jeżeli masz prenumeratę
Zaloguj sięJeśli nie masz prenumeraty wybierz odpowiedni dla Ciebie wariant i zamów, aby mieć dostęp do artykułów i strefy online.
Kup prenumeratęO autorze
Łukasz Szeliga
Tutor, edukator i szkoleniowiec. Specjalista w zakresie komunikacji. Nauczyciel języka polskiego jako obcego i drugiego oraz kultury polskiej z doświadczeniem pracy z przedstawicielami ponad 65 państw. Wspiera szkoły we wdrażaniu edukacji spersonalizowanej i pracy z uczniami z doświadczeniem migracji. Więcej informacji na: www.lukaszszeliga.pl
Najnowszy artykuł autora:
